Misja P.W.D.K.

Październik 29, 2009

Przesłaniem tego bloga jest miłość. Misją jest dzielenie się ideą kochania siebie i wszystkiego wokoło. Jest nią również szerzenie procesu Samo-I-dentyczności przez Ho’oponopono, która zawiera się w czterech magicznych słowach: Przepraszam, Wybacz, Dziękuję, Kocham.

Poleć tę stronę każdemu kogo lubisz, kochasz, pragniesz przeprosić lub chcesz podziękować, albo też poprosić o wybaczenie i każdemu, komu wybaczasz.

Jeśli ta idea zdaje się być dla Ciebie wartościowa i chcesz się tym podzielić, zostaw swój komentarz.
Jeśli nie – również zostaw komentarz.

Ten blog jest również miejscem promocji projektu „Kochaj siebie”. Więcej o tym przedsięwzięciu na stronie www.kochajsiebie.net
Prawdopodobnie będą się tu pojawiały również informacje o innych pomysłach i akcjach bardziej globalnych dotyczących miłości do siebie i miłości na świecie.

Zgodnie z Ideą Ho’oponopono pisząc do mnie dajesz mi możliwość do oczyszczenia naszych relacji, dodatkowo poinformuję cię o dodatkowych akcjach związanych z tematem, takich jak seminarium Ho’oponopono, warsztaty rozwoju, warsztaty pracy z emocjami i innymi ciekawymi akcjami. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany seminarium Ho’oponopono z udziałem Dra Hew Lena w Polsce – również napisz o tym w komentarzu, lub wyślij email. [ robert@art-natura.pl]

Blog ten dopiero powstaje i bywa na nim jeszcze sporo zamieszania, za co przepraszam :)


Przyjmowanie i dawanie miłości

Listopad 28, 2009

Miłość do siebie i miłość do wszystkiego na zewnątrz zdaje się być tym samym, co dawanie i przyjmowanie miłości.
Nie umiem dokładnie wytłumaczyć dlaczego tak jest, jednak wiem z własnego doświadczenia, że jest to proces zachodzący w obie strony. Pamiętam, jak bałem się kiedyś, że nie dostanę miłości kiedy będę sam. Jakiś czas potem uświadomiłem sobie, że źródło miłości jest we mnie i nie muszę się już o nic bać, bo miłości nigdy mi nie zabraknie. Coś jednak dalej nie dawało mi spokoju i wciąż bałem się samotności. Niedługo potem przyszło kolejne oświecenie. A może ja się boję że nie będę miał komu dawać swojej miłości ? Wydawało się to irracjonalne, w końcu na świecie jest tyle ludzi oczekujących na miłość. A jednak wymagało to połączenia rozumu z sercem, żeby zadziałało.
Dawanie i branie zachodzi jednocześnie i nie może być inaczej. Jest tylko kwestią uświadomienie sobie tego.
Oto przykład:
Jeśli uprawiasz wolontariat i zajmujesz się porzuconymi ptaszkami czy chorymi ludźmi robisz to tak samo dla siebie jak i dla innych. Nie jest dobrze jeśli myślisz że jest inaczej. Jest przynajmniej kilka powodów dla których to robisz i na pewno masz z tego korzyści, np, satysfakcję, poczucie bycia dobrym, potrzebnym itd. W drugą stronę, kiedy wydaje ci się, że robisz coś tylko dla siebie zastanów się czy aby na pewno ? Kiedy dajesz sobie zrobić masaż dajesz tym samym możliwość do zarobienia masażyście, a poza tym, kiedy dbasz o swoją formę i samopoczucie wpływa to na twoje otoczenie i staje się ono bardziej życzliwe.
Miłość jest procesem dziejącym się zawsze w obie strony. Zawsze dajesz i przyjmujesz, nie zawsze jednak przyjmujesz to do wiadomości i to przysparza ci problemy. Często myśląc że robisz coś tylko dla siebie wpadasz w poczucie winy. Kiedy pochłania cię praca na czyjąś rzecz i zapomnisz zadbać o siebie to taka sytuacja również odbije się na twoim zdrowiu. Twoje ciało przypomni się samo żeby o nie zadbać.
A wszystkiego tego można uniknąć mając jedynie świadomość, że wszystko co robimy powoduje przepływ w obie strony. Trzeba to teraz połączyć z rozumem i przeżyć jako doświadczenie.


Miłość = Wolność 2

Listopad 1, 2009

Boimy się być sami. Zazwyczaj dążymy do bycia z kimś, tworzymy związki. Wszystko jest dobrze, do momentu, w którym zaczynamy się łączyć nie z miłości tylko ze strachu. Ilu ludzi jest ze sobą tylko z tego powodu, żeby nie być samymi ?
Zastanawiałem się nad tym, co człowiekowi potrzeba do życia i do szczęścia. To proste pomyślałem – miłość. Być może więc boimy się, że nie będziemy mieli od kogo dostawać miłości. Im bliżej nas ktoś jest, tym więcej od niego dostajemy, a więc obawa o utratę źródła miłości jest dużo większa. To by tłumaczyło dlaczego przywiązujemy się do siebie tak mocno, że nawet czasem się szantażujemy.
Kiedyś odkryłem, że źródło miłości mamy w sobie. W naszych sercach. Jakaż to była radość ! Teraz – pomyślałem – nie muszę się już bać, jestem wolny ! Nie muszę się za wszelką cenę do nikogo podczepiać, bo jestem samowystarczalny. Radość moja nie trwała jednak długo. Mimo tego odkrycia czułem jakiś dyskomfort, jakby czegoś brakowało i wciąż bałem się samotności.
Po kilku dniach już wiedziałem. Nie bałem się, że nie będę miał skąd brać. Bałem się, że nie będę miał komu dawać ! Ale jak to – znów pomyślałem – przecież wokół mnie jest tylu potrzebujących, przecież każdy potrzebuje miłości, więc moje obawy znów okazały się bezzasadne, a ja poczułem się prawdziwie wolny.
Wniosek: człowiek jest istotą, która musi być w ciągłym ruchu, by żyć, jak cały wszechświat z resztą. Potrzebuje więc stałego przepływu, ciągłego dawania i brania. Pomagania i przyjmowania pomocy, okazywania miłości i przyjmowania jej. A im więcej dajesz, tym więcej dostajesz i przepływ się zwiększa. A im większy przepływ tym więcej ludzi wokół ciebie, więcej miłości i szczęścia. I nie ma już potrzeby zamykać nikogo w klatce lub przywiązywać do siebie. Można już być wolnym i cieszyć się wolnością swoją i wszystkich wokoło.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ten punkt widzenia nie wyczerpuje tematu, to tylko jeden z aspektów miłości i związków. O pozostałych potem.


Miłość = Wolność 1

Listopad 1, 2009

Wyobraź sobie, że jesteś w miejscu, w którym drzwi za tobą zamknęły się na 4 spusty i wiesz, że będzie ci bardzo trudno wyjść. Wyobraź sobie, że do tego ktoś, mówi ci, że będzie bardzo cierpiał jeśli wyjdziesz. Albo nawet że zrobi sobie krzywdę jeśli opuścisz to miejsce. Nie bardzo masz się jak ruszyć, jest mało miejsca i daleko do okien. Jak ci jest z taką świadomością ? Czy twoje myśli nie są skupione na wyjściu ? Czy w tej sytuacji czujesz się swobodnie ?
Tak może poczuć się ktoś kto wie, że niby jest kochany, ale warunkowo. Brakuje swobody i wolności.
A teraz wyobraź sobie, że wchodzisz do jasnego dużego pomieszczenia, masz dużo przestrzeni, jest jasno, są duże okna, a drzwi są zawsze otwarte.
W którym pomieszczeniu wolisz przebywać ? W którym posiedzisz dłużej ? W którym z nich czujesz się radośniej, lżej, spokojniej ?
Wniosek: jeśli dajesz prawdziwą miłość – dajesz wolność. Wtedy ktoś kogo do siebie zapraszasz, pobędzie dłużej i będzie bardziej szczęśliwy.
Drugi wniosek: im większe masz serce (pomieszczenie), tym więcej ludzi i na dłużej do ciebie przychodzi. A jeśli odchodzą, pamiętają i są szczęśliwi.


O kochaniu

Listopad 1, 2009

Kochać, to znaczy pragnąć dla tego kogoś (lub czegoś) wszystkiego co najlepsze, tego co być może sami byśmy chcieli, być może zdrowia, szczęścia, radości, może spokoju. Ale na tym nie koniec. Oznacza to również, że pragniemy tego co najlepsze dla kogoś, bez względu na to, co to dla nas oznacza. Czasem będzie to oznaczało, że kocham, więc pozwalam ci odejść jeśli tak będzie dla ciebie lepiej. Kochać oznacza darzyć miłością i tylko miłością. Mam na myśli sytuację, w której ktoś, będąc zakochanym w kimś doznaje odrzucenia. I nagle okazuje się, że już tego kogoś nie kocha, już ten ktoś jest zły, bo odrzucił propozycję wspólnego spędzania życia.
Mam ochotę rozdzielić dwie kwestie. Jedna to miłość do kogoś, a druga, to tak zwany interes, może pożądanie, może chęć wspólnego życia itd. Zdarza się, że ktoś robi coś nie po naszej myśli, czy jednak mamy przestać go kochać ? Dlatego, że wybrał inną drogę ? Przecież kochaliśmy, a więc zależało nam na szczęściu dla drugiej osoby. Kiedy ktoś odchodzi zostajemy ze smutkiem, z pustką. Minie jakiś czas nim ją wypełnimy miłością do siebie lub do kogoś. Jednak jeśli prawdziwie kochamy, nie kierujemy do tej osoby żalu, złości, strachu, czy nienawiści. Z tymi uczuciami radzimy sobie sami.
Jak ? Kochając siebie.
Jak pokochać siebie ?
:)


Czym jest miłość ?

Październik 30, 2009

Czym jest miłość ?
Zacznę od tego czym według mnie miłość nie jest.
Miłość nie jest przywiązaniem, nie jest żadną formą zależności, nie jest też troską, uwagą ani też robieniem czegokolwiek. Miłością nie jest więc karmienie, dawanie słodyczy i innych prezentów.
Miłość może i powinna towarzyszyć tym czynnościom.
Skąd się wzięło to mylenie miłości z innymi gestami i czynnościami ?
Między innymi z dzieciństwa. Okazujemy dziecku miłość poprzez okazywaną troskę, karmienie, dawanie zabawek. Jednak te czynności moim zdaniem nie są miłością. Miłość jest ponad tym wszystkim. Te wszystkie rzeczy można robić z miłością albo bez. Dziecku miłość jest potrzebna tak samo jak ciepło, jedzenie i troska. Czasami jednak miłość staje się kartą przetargową i dziecko uczy się, że miłość można stracić. „Jak mnie kochasz to zrób to czy tamto” albo „Nie dobry jesteś bo nie słuchałeś mamy i teraz mama cię nie kocha”.
Miłość dla mnie jest dość szczególnym stanem bycia, którego nie za bardzo da się opisać. Miłość można w sobie wzbudzić i poczuć. Jednak nie jest to równoznaczne z jakimkolwiek działaniem. Miłość jest świadomością tego że się kocha. Świadomością, empatią, współodczuwaniem bez oczekiwań.


Kochaj siebie

Październik 30, 2009

Kochaj siebie, w niektórych sytuacjach to może być jedyne co ci zostanie. Siebie masz zawsze, masz ze sobą swoje myśli, duszę, emocje i ciało. Wszystko to kochaj najmocniej jak potrafisz. Tak naprawdę tylko to ma sens. Tylko kiedy nauczysz się kochać siebie możesz prawdziwie pokochać kogoś innego, a potem wszystko co cię otacza. Kochaj siebie nie tylko kiedy jest ci dobrze, kiedy czujesz się dobrze i jesteś s silny. Kochaj siebie, także wtedy, gdy czujesz się źle. Gdy jesteś słaby, chory, cierpisz lub przegrywasz. Właśnie wtedy potrzebujesz najwięcej miłości ! Trudniej jest kochać to co nam się w życiu nie podoba i czego nie lubimy, jednak w ten sposób uczymy się wzbudzać w sobie prawdziwą miłość, uczucie, którego nie sposób opisać.


Miłość do wszystkiego

Październik 29, 2009

Możemy kochać siebie, możemy kochać kogoś, możemy kochać zwierzęta i miejsca.
Możemy również kochać to co robimy, gdzie jesteśmy i kim jesteśmy.
Jeśli nie podoba ci się twoja sytuacja, możesz i powinieneś ją zmienić. Gdy zdaje się to być dla ciebie nie możliwe, powinieneś ją zaakceptować. Czasami można uciec albo udawać trupa, jednak jest to zawsze rozwiązanie tymczasowe i kosztuje mnóstwo energii i stresu.
A zatem pomyśl, jesteś w miejscu, które ci się bardzo nie podoba i nie możesz go w żaden sposób opuścić ani zmienić. Próbowałeś wiele razy, może nawet kilka lat i nic. Jest przynajmniej jedno rozwiązanie tej sytuacji, ale nie potrafisz go zobaczyć. Dlaczego ? Bo cały czas walczysz, naciskasz w tym samym miejscu. Szarpiesz wciąż te same drzwi i boisz się odejść. Wierzysz, że tylko trwanie przy tych drzwiach spowoduje że kiedyś się otworzą. I tak do momentu aż opadniesz z sił i nie będziesz już mógł walczyć.
Jak jest alternatywa ?
Możesz również zaakceptować to miejsce i pokochać je. Możesz pokochać swoją pracę i wykonywać ją z miłością, możesz również z miłością wykonywać czynności, których nie lubisz i robiłeś dotychczas z musu, ze złością lub zniechęceniem.
Po co ? Po to, by nie tracić energii na nielubienie tego, czego zmienić nie możesz. Załóżmy że zamiatasz ulicę. Próbowałeś zmienić pracę, ale nie udało ci się do tej pory i jesteś zły, że znów musisz iść do pracy, której nie lubisz. A teraz wyobraź sobie, że wstajesz rano, idziesz do pracy i wkładasz dużo miłości w zamiatanie tej ulicy. Co się zmieniło ? Energia, podejście, perspektywa. W której sytuacji dłużej pozostaniesz zdrowy ?
Wiem, nie jest to łatwe, ale wiem też że jest to możliwe.


Pokochaj swoje ciało

Październik 29, 2009

Cześć, to ja, twoje ciało. Chciałem ci powiedzieć, że …..
No właśnie, jak myślisz, co powiedziało by ci twoje ciało, gdyby mogło powiedzieć coś ludzkim głosem ? Ale przecież ono cały czas mówi do nas. Reaguje na wszystko co się dzieje z nami i wokół nas. Jesteśmy jednak nastawieni tylko na odbiór z zewnątrz. Nasze ciało musiałoby teraz wysłać do nas mail lub zadzwonić, żebyśmy się z nim skontaktowali.
Jak traktujesz swoje ciało ?
Dopóki jest zdrowe, nie pamiętasz że w ogóle je masz. Dopiero, kiedy czujesz że coś jest nie tak zaczynasz zwracać na nie uwagę. Czy jednak wsłuchujesz się w nie i wyciągasz wnioski ? Zazwyczaj idziesz po najmniejszej linii oporu, a więc idziesz do apteki po ostatnio reklamowany specyfik. Radzisz się sąsiadki, kolegi w pracy, ale nie zastanawiasz się dlaczego się źle czujesz. Decydujesz się na terapię, jednak często w trakcie zmieniasz zdanie i przerywasz. Może akupunktura, może tleno-terapia, albo jakieś naświetlania? I tak chodzisz od lekarza do lekarza, od jednego terapeuty do drugiego, bo może ten drugi jest lepszy, bo ktoś go polecał, bo jemu pomógł. Czy nie wygląda to jakbyś był walczył ze swoim ciałem o to jak szybko je usprawnisz do dalszego działania ? Jak długo chodzisz z bolącym kręgosłupem zanim się nim zajmiesz ? No dobrze, kupiłeś maść, poszedłeś na masaż, a czy pomyślałeś dlaczego cię boli i jak temu zaradzić na przyszłość ? czy zadbałeś o swój relaks i odpoczynek ?
Twój największy przyjaciel – ciało.
Masz je od samego początku i będzie z tobą do końca życia. Jest z tobą zawsze i wszędzie. Nigdy cię nie zostawi, nie opuści, nie zdradzi. Zawsze mówi ci prawdę na twój temat. Znasz lepszego przyjaciela ?
Dlaczego więc traktujesz swojego najlepszego przyjaciela jakby go nie było i jesteś zły, kiedy przypomina ci o sobie ? Masz wybór – swoje ciało możesz ignorować lub współpracować z nim. Pierwsza droga jest krótka. Organizm zawsze upomni się o uwagę. Jeśli nie zwrócisz jej na początku, będzie dawało coraz mocniejsze sygnały. Dalsza ignorancja doprowadzi do tego że wylądujesz w szpitalu i będziesz się dziwił dlaczego. Druga droga to obserwacja i wyciąganie wniosków. Jeśli się przeziębiłeś, pomyśl, czy nie jesteś przemęczony, może należy zaplanować odpoczynek ?
Powrót do równowagi.
Jeśli zdałeś sobie sprawę z tego, że twój organizm ma ci służyć do końca życia i lepiej będzie zachować go w dobrej kondycji zacznij go słuchać. Czego on potrzebuje ? Przede wszystkim twojej uwagi i troski. Zacznij zwracać uwagę na to co jesz, co pijesz, ile pracujesz i ile odpoczywasz. Popatrz na swój organizm, on właśnie w tym momencie pokazuje ci czego potrzebujesz. Może trochę się zaniedbałeś i przydałaby się jakaś terapia, jakieś oczyszczanie, dieta, ćwiczenia, medytacja, a może ogólna zmiana trybu życia. Teraz zaufaj sobie, swojemu ciału, uzbrój się w cierpliwość i podejmij działania.
Czasami powrót do równowagi oznacza duże zmiany. Przygotuj się na nie. Twój obecny stan zdrowia to efekt wielu lat życia, ciekawe, że większość ludzi o tym zapomina i oczekują zmian natychmiast.
Weź odpowiedzialność za swoje ciało i swoje zdrowie
Za twój stan zdrowia odpowiadasz przede wszystkim ty sam. Za powrót do równowagi też musisz wziąć pełną odpowiedzialność. Przenoszenie jej na kogokolwiek innego może się czasem skończyć rozczarowaniem. Lekarz nie jest wróżką ani magiem. Terapeuta pomoże, jeśli ty sobie na to pozwolisz. Kiedy masz w sobie przekonanie, że „to już ten wiek”, albo „to po rodzicach i nie da się z tym nic zrobić”, zapewne masz rację. Masz w życiu to w co wierzysz.
Z drugiej strony, kiedy wiesz, że od ciebie zależy to czy będziesz zdrowy, silny i zrównoważony, wystarczy że podejmiesz odpowiednie działania i utrzymasz wiarę w siebie i swoje możliwości.
Pokochaj siebie
Dlaczego warto kochać siebie i swoje ciało ?
Przede wszystkim dlatego, że jest ci najbliższe. Również dlatego ze miłość powraca i twoje ciało odwdzięczy się w postaci dobrego zdrowia i siły. Zapewne słyszałeś nie raz, że zmiany należy zacząć od siebie. Obdaruj więc swoje ciało miłością i zobacz jak wspaniale reaguje.
Poczuj w sobie tą energię. Jeśli kochasz kogoś lub jakieś zwierzątko, wzbudź to samo uczucie do siebie. Zacznij kochać wszystko co należy do ciebie, a więc swoje nogi, głowę, swoje dolegliwości, swój wygląd. Wiem, to może być trudne. Możesz powiedzieć, że nie chcesz kochać swojego wyglądu, bo ci się nie podoba. Tylko czy to coś zmieni ? Na swój wizerunek pracowałeś przez wiele lat, jest efektem twoich myśli, uczuć i decyzji jakie podejmowałeś. Czy brak akceptacji spowoduje że twoje ciało zmieni się na ładniejsze ? Raczej nie. Znów masz wybór, możesz walczyć lub pokochać. Możesz też tolerować, jest to jakiś kompromis, jakieś wyjście. Myślę jednak że byle jakie i nie dające komfortu. Kochanie siebie z pewnością przyniesie pozytywne rezultaty i jestem pewien że mogą cię zaskoczyć. Kochaj siebie jak najukochańszą osobę, dbaj o dobre jedzenie, o spokój, relaks, odpoczynek, rób sobie prezenty.
Zacznij się ze sobą kontaktować. Stań przed lustrem i powiedz do swojego odbicia: „Kocham Cię”. Wiem, może być trudne, ale próbuj. Niech stanie się to codziennością. Niech twoje ciało wie że jest kochane. To najlepsza terapia i najlepsza profilaktyka. Miłość to potężną energią i wzbudzanie jej w sobie będzie zauważalne nie tylko wewnątrz ale i na zewnątrz. Możesz zacząć już teraz, w tym momencie. Powiedz do siebie – kocham cię i uśmiechnij się do siebie.


okiełznać WordPress

Październik 28, 2009

Przepraszam za zamieszanie na blogu.
Próbuję ujarzmić bestię, jaką jest WordPress :)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.